Graniem w “Diablo 3″ zainteresowany jestem średnio. Formuła, która znudziła mnie już jakiś czas temu, wymóg pozostawania w ciągłym połączeniu z serwerami Blizzarda, problemy ze znikającymi postaciami — nie mam na to ochoty, zwłaszcza za cenę, której wydawca za grę żąda. Niemniej Blizzard zawsze umieszczał w swoich grach pięknie zrealizowane przerywniki, a historię rozpoczętą piętnaście lat temu chciałem przynajmniej do końca obejrzeć. Pomyślałem więc, że zerknę na YouTube i poszukam zestawienia wszystkich filmów z gry.
Och, Kim, ty dowcipnisiu!
“Homefront”
- 2012 — Kim Jong-il umiera
- 2012 — Kim Jong-un przejmuje władzę nad Koreą Północną
- 2013 — Kim Jong-un “jednoczy” obie Koree
- 2025 — Koreańczycy dokonują satelitarnej detonacji ładunku jądrowego nad USA, rozpoczyna się koreańska inwazja na Stany. Satelita wykorzystany przy detonacji miał wedle oficjalnego stanowiska Republiki Korei Większej zastąpić rozpadający się system GPS.
Mniej jeść, więcej produkować
Jednym z obowiązków uczniów szkół podstawowych (przynajmniej w niektórych szkołach w Krakowie) jest utrzymywanie tzw. “zeszytów lektur”, w których dzieciaki opisują przeczytane przez siebie książki. Niektórzy rodzice z tego powodu narzekają ale ja się bardzo cieszę, widząc małą zbierającą do kupy i podsumowująceą swoje wrażenia z kolejnej lektury. Dzięki temu nawyk czytania jeszcze się w niej wzmocnił, a po kolejne opowieści sięga z dużą ochotą.
W objęciach maniakalnego Reżysera
Maniakalny Reżyser. Koleś, który nie pozwala mi cieszyć się kampanią w pierwszym “Modern Warfare”. Ciągle się wtrąca, ciągle coś na mnie wymusza. Sprawia, ze jako gracz czuję się niepotrzebny. Sugeruje, że powinienem być mieszanką widza i aktora, któremu nikt nie pokazał scenariusza przed wejściem na plan. Ktokolwiek Reżysera zatrudnił, nie mógł się zdecydować czy tworzy grę czy film. Psia jego mać.
Jestem Bogiem
Władam rzeczywistością. Mogę cofnąć każdą decyzję, zmienić bieg wydarzeń, likwidować i przywracać do życia całe cywilizacje. Podróżuję przez czas w obu kierunkach, jednym gestem zmieniając los wybranych śmiertelników. Rozbijam i formuję galaktyczne sojusze ale bywam też małostkowy — tu wyczaruję trochę waluty, tam usunę odrobinę rudy rzadkiego metalu.
Nic nie cieszy tak jak Lambo
Ulice Rockport przemierzałem już w Porsche, Fiacie, Mazdzie, Mercedesie i Mitsubishi. Brałem udział w dziesiątkach wyścigów, rozbiłem tuziny policyjnych radiowozów. Przede mną wciąż długa droga na szczyt świata nielegalnych wyścigów, choć wędrówka powoli zbliża się ku końcowi. Razor nadal winien jest mi mój stary samochód, piękna Mia zaś — wyjaśnienia kim tak naprawdę jest i czemu mi pomaga.
Po kryzysie
O “Crysisie” pisałem już wcześniej, niemniej dopiero niedawno ukończyłem zarówno podstawową kampanię jak i dodatek “Warhead”. Stanowią one całość, więc bardzo szybko podsumuję je razem. Spoilery będą latać dość nisko, więc jeśli nie chcecie, by któryś Was trafił — omińcie tę notkę, pozostając przy moim gorącym zapewnieniu, że obie części stanowią kawał doskonałej rozrywki.
Taniec z Geraltem
Pierwszą grę o wiedźminie Geralcie uznawałem do tej pory za jedyną liczącą się i dobrą adaptację świata z książkowego pierwowzoru, przeprowadzoną na potrzeby innego medium. (Tak, drogi filmie i serialu z pięknym Żebrowskim — patrzę na was i próbuję o was zapomnieć.) Wygląda na to, że równie wysoko ocenię część drugą. Rozgrywkę w “Wiedźmina 2″ rozpocząłem kilka dni temu i póki co jestem zachwycony.
Odrobina tęsknoty za fikcją
Bez wyraźnego powodu włączyłem “Mass Effect 2″, którego nie usunąłem z dysku po ukończeniu gry. Znów znalazłem się na pokładzie Normandii II i po raz kolejny poczułem tę dziwną tęsknotę za miejscami, które nie istnieją. W porywie chwili poprosiłem Christie Shepard by sprawdziła, czy aby na pewno nie ma już o czym porozmawiać ze swoją załogą. Byłem przyjemnie zaskoczony gdy okazało się, że kilka postaci miało jeszcze otwarte opcje dialogowe, do których wcześniej nie dotarłem.
Eurogamer Expo 2011 w formie haiku
Dopiero teraz jestem w stanie napisać coś o Eurogamer Expo 2011. Medialne doniesienia na temat tej imprezy zapewne już prześledziliście, więc zamiast udawać, że jestem dziennikarzem, opiszę swoje wrażenia z perspektywy spóźnionego łasucha, którego wpuszczono na wystawę słodyczy, ale który nie miał czasu zdać z niej relacji.
Ze względu na liczbę gier, zrobię to w formie haiku.